poniedziałek, 20 kwietnia 2015

Remont: dzień 5

17 kwietnia, piątek, 5 dzień remontu.

Panowie zajmują się głównie ścianami w dwóch sypialniach - trzeba je oskrobać. I jeśli skrobanie zwykłej tapety nie jest jakąś wielką zazwyczaj traumą, tak zdzieranie porządnie położonej raufazy do przyjemności bynajmniej nie należy. Przy okazji okazało się, że plaster miodu od strony pokoju córki to stoi tak trochę siłą rozpędu.

W międzyczasie załatwiłam pozwolenie spółdzielni na przesunięcie kaloryferów w kuchni i łazience. W czwartek zamówiłam wszystkie sprzęty do łazienki, została nam do kupna umywalka i fuga oraz drzwi łazienkowe. Umywalkę (Roca Debba 60 cm) muszę poszukać stacjonarnie, bo na razie znalazłam ją tylko w wersji na zamówienie, a my nie mamy tyle czasu.

Jestem bardzo zmęczona tym wszystkim. Nie tylko ja - kiedy ja kręcę się wokół remontu, mąż z moją mamą zaczynają nas pakować. Przeprowadzka - uwaga! - 23 kwietnia!

Aaaaaaaaaaaaaa! Oczywiście pokoje nie będą skończone do tego czasu - wszystko przez opieszały bank i opieszałego notariusza, grrrr...

Dalsze obrazy zniszczenia. Jak na to patrzę to nie wierzę, że to będzie kiedyś po ludzku wyglądało...

Polecam uwadze - primo - plaster miodu bardzo rozkoszny, secundo: cudowny grzejnik powstały z odpadów z produkcji jakichś elementów klimatyzacji na Zachód. Przypomnę - blok z lat 70. ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz