20 kwietnia, poniedziałek, dzień 7.
W niedzielę był odpoczynek. Dziś od rana panowie działali na rzecz oddzielenia pokoju dzieci od pokoju rodziców, czyli stawiali ściankę z karton gipsu. Tja. Nasz pokój miał mieć 225 cm. Po postawieniu ścianki okazało się, że ma 217, bo tak wyszło! Grrrrreat. Co oznacza, że nie zmieści się nam łóżko i szafa jednocześnie, chyba że wsuniemy szafę w głąb przedpokoju, przez co stracimy kilka cm tegoż pomieszczenia. Tragedii nie ma, no ale.
Pokój dziecięcy całkiem nieźle wygląda :D
Dziś przywieźli stelaż i wc. Jutro będą płytki i zamontują nam nowe okno w kuchni. :)
REMONT WIELKIEJ PŁYTY
poniedziałek, 20 kwietnia 2015
Remont: dzień 6
18 kwietnia, dzień 6. Tego dnia jeden z panów zmagał się z tapetą w salonie. Zawsze jakiś krok do przodu.
Remont: dzień 5
17 kwietnia, piątek, 5 dzień remontu.
Panowie zajmują się głównie ścianami w dwóch sypialniach - trzeba je oskrobać. I jeśli skrobanie zwykłej tapety nie jest jakąś wielką zazwyczaj traumą, tak zdzieranie porządnie położonej raufazy do przyjemności bynajmniej nie należy. Przy okazji okazało się, że plaster miodu od strony pokoju córki to stoi tak trochę siłą rozpędu.
W międzyczasie załatwiłam pozwolenie spółdzielni na przesunięcie kaloryferów w kuchni i łazience. W czwartek zamówiłam wszystkie sprzęty do łazienki, została nam do kupna umywalka i fuga oraz drzwi łazienkowe. Umywalkę (Roca Debba 60 cm) muszę poszukać stacjonarnie, bo na razie znalazłam ją tylko w wersji na zamówienie, a my nie mamy tyle czasu.
Jestem bardzo zmęczona tym wszystkim. Nie tylko ja - kiedy ja kręcę się wokół remontu, mąż z moją mamą zaczynają nas pakować. Przeprowadzka - uwaga! - 23 kwietnia!
Aaaaaaaaaaaaaa! Oczywiście pokoje nie będą skończone do tego czasu - wszystko przez opieszały bank i opieszałego notariusza, grrrr...
Dalsze obrazy zniszczenia. Jak na to patrzę to nie wierzę, że to będzie kiedyś po ludzku wyglądało...
Polecam uwadze - primo - plaster miodu bardzo rozkoszny, secundo: cudowny grzejnik powstały z odpadów z produkcji jakichś elementów klimatyzacji na Zachód. Przypomnę - blok z lat 70. ;)
Panowie zajmują się głównie ścianami w dwóch sypialniach - trzeba je oskrobać. I jeśli skrobanie zwykłej tapety nie jest jakąś wielką zazwyczaj traumą, tak zdzieranie porządnie położonej raufazy do przyjemności bynajmniej nie należy. Przy okazji okazało się, że plaster miodu od strony pokoju córki to stoi tak trochę siłą rozpędu.
W międzyczasie załatwiłam pozwolenie spółdzielni na przesunięcie kaloryferów w kuchni i łazience. W czwartek zamówiłam wszystkie sprzęty do łazienki, została nam do kupna umywalka i fuga oraz drzwi łazienkowe. Umywalkę (Roca Debba 60 cm) muszę poszukać stacjonarnie, bo na razie znalazłam ją tylko w wersji na zamówienie, a my nie mamy tyle czasu.
Jestem bardzo zmęczona tym wszystkim. Nie tylko ja - kiedy ja kręcę się wokół remontu, mąż z moją mamą zaczynają nas pakować. Przeprowadzka - uwaga! - 23 kwietnia!
Aaaaaaaaaaaaaa! Oczywiście pokoje nie będą skończone do tego czasu - wszystko przez opieszały bank i opieszałego notariusza, grrrr...
Dalsze obrazy zniszczenia. Jak na to patrzę to nie wierzę, że to będzie kiedyś po ludzku wyglądało...
Polecam uwadze - primo - plaster miodu bardzo rozkoszny, secundo: cudowny grzejnik powstały z odpadów z produkcji jakichś elementów klimatyzacji na Zachód. Przypomnę - blok z lat 70. ;)
Remont: dzień 4
16 kwietnia, dzień 4 remontu - trzeciego nie mam na zdjęciach, bo załatwiałam co się da w spółdzielni i w związku z tym nie mogłam przyjechać na "budowę" .
Przede wszystkim podjęliśmy bardzo ważną decyzję - łączymy wc z łazienką w jedno pomieszczenie. Po skuciu ścianek (jeszcze nie całkowitym) naszym oczom ukazało się pomieszczenie o wymiarach 2,4x2,1m. Ponad 5m2! Całkiem przyjemny wymiar jak na łazienkę w bloku. Ale w związku z tym musiałam zrobić całkiem nowy projekt kuchni i łazienki - kolejna nocka zarwana...
Na budowie uporządkowano co się dało. Tak to wyglądało:
Przede wszystkim podjęliśmy bardzo ważną decyzję - łączymy wc z łazienką w jedno pomieszczenie. Po skuciu ścianek (jeszcze nie całkowitym) naszym oczom ukazało się pomieszczenie o wymiarach 2,4x2,1m. Ponad 5m2! Całkiem przyjemny wymiar jak na łazienkę w bloku. Ale w związku z tym musiałam zrobić całkiem nowy projekt kuchni i łazienki - kolejna nocka zarwana...
Na budowie uporządkowano co się dało. Tak to wyglądało:
wtorek, 14 kwietnia 2015
Remont: dzień 2
Dziś było już głośno - współczuję sąsiadom, ale panowie robią wszystko, żeby skończyć to jak najszybciej. :)
Łazienka przestaje istnieć, a w ścianach zaczynają pojawiać się bruzdy na elektrykę:
Wczoraj podpisałam też umowę na nowe okno do kuchni i dowiedziałam się w spółdzielni, że nie da się usunąć kaloryfera, można go jedynie przesunąć... Trudno.
Łazienka przestaje istnieć, a w ścianach zaczynają pojawiać się bruzdy na elektrykę:
Wczoraj podpisałam też umowę na nowe okno do kuchni i dowiedziałam się w spółdzielni, że nie da się usunąć kaloryfera, można go jedynie przesunąć... Trudno.
Remont: dzień 1
Przez dłuższy czas nie pisałam, bo miałam do tego stopnia dość spraw związanych z kredytem, notariuszami, umowami, że jedynie niecenzuralne słowa cisnęły mi się na usta, a tych chciałam Wam oszczędzić.
Ale wszelkie trudności się wreszcie wyprostowały, wczoraj dostaliśmy klucze i rozpoczął się REMONT!
Zdjęcia z wczoraj. Tak to wyglądało rano:
A tak po południu:
Co za oddech! :D ;)
Ale wszelkie trudności się wreszcie wyprostowały, wczoraj dostaliśmy klucze i rozpoczął się REMONT!
Zdjęcia z wczoraj. Tak to wyglądało rano:
A tak po południu:
Co za oddech! :D ;)
Subskrybuj:
Posty (Atom)























































