piątek, 27 marca 2015

Prawie jak żuraw i czapla...

Napierw bankowi zależało na szybkim podpisaniu umowy, bo chcą sobie statystyki kwartalne poprawić. Od samego rana nasz doradca nas popędzał, żebyśmy dosłali jeden papierek. W międzyczasie zdążyłam umówić notariusza i wziąć urlop na poniedziałek. I do popołudnia nie widziałam, czy w ogóle z bankiem w poniedziałek umowę podpiszemy. Baa! Do teraz nie mam żadnych konkretów, poza mglistym "około trzynastej"... Tjaaaa...

Ale myślę, że będzie dobrze.

Zrobiłam dziś pierwszy zakup do nowego mieszkania - panele do obu sypialni. Będą takie:


Są lekko beżowe. No i z promocji, co najważniejsze ;)

Do tego białe listwy przypodłogowe:


Montaż umówiony na 22 kwietnia 8)

czwartek, 26 marca 2015

Ekipa cd.

Niedawno wyszedł nasz kierownik budowy. Miło się rozmawiało, dostał ode mnie plan z zaznaczonymi ścianami do wyburzenia i do postawienia. Dużo rzeczy będzie szło na gorąco - jeszcze nie wiem gdzie chcę mieć gniazdka w kuchni i pokojach czy gdzie mają być lampy. Nie mówiąc o takich drobiazgach jak zamówienie okna do kuchni, sposobu ułożenia glazury... Nadal go końca nie jestem pewna, jak to ma ostatecznie wyglądać.

Wszystko dzieje się tak szybko! Fajnie, ale zawsze gdzieś z tyłu głowy jest wątpliwość czy dany wybór nie będzie ostatecznie strzałem w stopę. A ja lubię moje stopy i wolałabym raczej nie strzelać do nich, bo kto mnie będzie potem na budowę zanosił? ;)

Bank też wreszcie się wyjajił i jak dobrze pójdzie w poniedziałek zawiążemy sobie strycz... wróć, podpiszemy umowę kredytową.

wtorek, 24 marca 2015

Parę zdjęć mieszkania przed remontem.

Okazało się, że czasem pańskie oko konia tuczy i warto samemu porobić wymiary, bo wyszło mi, że kuchnia ma wymiary 2,7x2,7, a nie 2,7x2,4. 30cm pod oknem robi różnicę - na przykład okazało się, że biurko po drugiej strony ściany mi nie wejdzie i będę musiała szukać z czasem innego. Coś trzeba będzie poszukać, ale na razie mamy inne problemy - oczywiście finansowe.

Jak zrobić, żeby osiągnąć dobry efekt tańszym kosztem... Problem.

No, nic, będę myślała, a tymczasem wrzucam kilka zdjęć. Ciężko było je robić, bo słońce ostro świeciło, więc kilka musiałam rozjaśnić.


Jak widzicie, pracy będzie trochę, a raczej sporo...

Spółdzielnia, ach, spółdzielnia...

Miałam wczoraj pierwsze starcie z naszą przyszłą spółdzielnią. Właściciel mieszkania zapewniał mnie, że wszyscy są tam bardzo mili i pomocni. Internet miał nieco inne zdanie na ten temat. Ja doszłam do wniosku, że może mili są, ale nie do końca pomocni.

Po pierwsze - o zgodę na wyburzenie kawałka ścianki działowej złożonej z tzw. plastra miodu i postawienie nowej 20 cm dalej muszę prosić wydział architektury urzędu dzielnicy. Jakiś koszmar! Czy dział techniczny w spółdzielni nie może sam, na podstawie własnych planów wydać mi zgody na tak mrożące w żyłach interwencje w tkankę jakby nie patrzeć własnego mieszkania? Ano nie może.

Co więcej - muszę mieć projekt tych zmian nakreślony przez architekta razem z jego pieczątką. Kierownika budowy prawie że! Do postawienia kilku ścianek z karton-gipsu!

I oczywiście, zarówno spółdzielnia, jak i wydział architektury mają 30 dni roboczych na odpowiedź :]

Ale nic to, jestem wyluzowanym lotosem na tafli jeziora, czy jakoś tak ;)

sobota, 21 marca 2015

Kuchnia

Z kuchnią jest pewien problem na samym starcie. Otóż okno kuchenne ma parapet osadzony na wysokości 80cm. Pod oknem jest kaloryfer, wystający na 20cm. A ja zaplanowałam sobie szafki w literę L ciągnące się pod oknem. Co więcej, są to szafki kryjące pralkę, zlew i wolnostojącą zmywarkę. Trudno będzie je obciąć od spodu, bo zmywarka ma wysokość 85 cm, pralki się też nie urżnie ;) I jest problem, bo szafki z IKEI mają 80 cm wysokości plus blat, a ja chcę blat o grubości 38mm. Zastanawiam się właśnie, co z tym fantem zrobić...

Napisałam podanie do spółdzielni mieszkaniowej z prośbą o zgodę na usunięcie kaloryfera - ciekawe czy się zgodzą. Kaloryfery nie są opomiarowane. Jeśli się nie zgodzą na usunięcie, mogą kazać mi przesuwać, czego szczerze mówiąc wolałabym uniknąć. A nie mogę zrobić czegoś takiego bez zgody spółdzielni, bo są przeczuleni na tym punkcie.

Tutaj widać jakim problemem jest okno i kaloryfer pod nim:

Trzeba się tego pozbyć natychmiast! Inaczej będę miała raptem 2,7m przestrzeni roboczej, a to jak na mnie stanowczo za mało.

Projekt koncepcyjny wnętrza:

Zlew i baterię weźmiemy z IKEI, bo dzięki temu wyjdzie nam tańszy montaż.

piątek, 20 marca 2015

Ekipa...

jest. Czas pokazać projekt. ^^

Założenie: rozjaśnić mieszkanie i dodać koloru. I nie wstydzić się korzeni ;) W końcu wielka płyta to beton. Gdybym miała mieszkanie w ceglanej kamienicy, miałabym cegłę. Mam mieszkanie w wielkiej płycie, to mam beton. Zwalimy tynk i zobaczymy jak on wygląda, zagra pierwsze skrzypce w kuchni.

Na razie pokażę projekt ogólny:

Początek

Wczoraj otrzymaliśmy pozytywną decyzję kredytową, co oznacza, że przed nami bardzo intensywny czas związany z kupnem i remontem naszego mieszkania w wielkiej płycie. Już nie mogę się doczekać! Mieszkanie jest w stanie dobrym, ale stylistycznie nam nie odpowiada, toteż po zastanowieniu postanowiliśmy zrobić remont generalny. Zapraszam do towarzyszenia nam w tej batalii. :)

Oto plan przed zmianami:

A tak chcemy, żeby to wyglądało po przesuwaniu ścian:

Musimy powiększyć pokój przy łazience, który będzie naszą sypialnią, bo inaczej nie wejdzie nam łóżko. Musimy też poprzestawiać ścianki w salonie, żeby zmieściła się kuchnia. Ale po tych zmianach mieszkanie nabierze większej funkcjonalności, bo teraz trudno je takim nazwać. Przynajmniej dla nas.

A kto będzie tam mieszkał? Mąż, ja, córka, dwa koty i w przyszłości zapewne kolejny maluch :) Powierzchnia jak na taką rodzinę nie za duża - 63m2. Ale damy radę! :)